Trwają warsztaty literackie. Nie chcemy naśladować czegoś, co już wcześniej zostało stworzone. Odkrywamy własne ścieżki, piszemy nowe historie, nadajemy tytuły i poszukujemy zaskakujących epilogów. Wszystko opiera się na spontaniczności i kreatywności uczestników. Ich fantazji i wyobraźni. Dziś publikujemy kilka tekstów będących wynikiem skojarzeń z oglądanymi obrazami.....
Fantazja nowego życia…. w nowym życiu, jako inna osoba….
- Nowa modra ptaszyna wylatująca przez nowy świat baśni…..
- Hypernowa w nowym świecie…
- Bujanie w tunelu zmiany…
- Przestrzeń zmian na kolorowe życie…..
Monika Nowak
Niebawem zbliżają się Święta
Wielkanocne. W naszym ośrodku robiliśmy różne rzeczy; np. kurczaki, baranki z
gliny, palmy, które będą sprzedawane na kiermaszu wielkanocnym, pod kościołem,
w Niedzielę Palmową.
Irek Buchich de Divan.
Tomasz Buczko
Karate walka
Piotr Dylikowski
Para młoda wzięła ślub w
kościele, skąd udali się na wesele, gdzie czekały na nich różne atrakcje. Były
przepiękne tańce, odbyło się spotkanie rodzinne. W trakcie wesela zrobili
zdjęcia i odbył się pokaz sztucznych ogni.
Po ślubie para młoda kupiła
mieszkanie i zamieszkali razem.
Krzysztof Grabowski

Krzysztof Hajdo
Gdy pewna pani piła wino z
pucharu (puchar był szklany, bo miedziany lub ołowiany jest trujący) łza
zmieszała się z winem…. (gdy łza spłynęła do ust…)
Bo
oglądała romansidło. To byli Niemiec i Polka. Ona nie chciała wyjść za
niego, dopóki nie nauczy się polskiego….., nie zostanie Polakiem. Pozna
historię narodu polskiego i zostanie patriotą polskim. Dopóki po prostu się nie
spolszczy…
Jak to zrobił, to do ślubu
jechali powozem…., karocą…, landarą…., taradejką… I stworzyli w internecie Swoje
Drzewo Genealogiczne.
Paweł Kudasiewicz.
„Na pomoc” – odpowiedziało echo.
I zapadła cisza, przerywana tylko
pochlipywaniem Eryka.
„To koniec” – powiedział dziadek;
tylko cud może nas uratować.
Jan Molicki
Nadałem taki tytuł tej pocztówce, ponieważ nie
byłem jeszcze w tym państwie na wycieczce, a chciałbym tam wreszcie pojechać.
Aby móc wszystko tam zwiedzić oraz spróbować ich jedzenia. Ponieważ jadam
chińskie jedzenie z chrzestnym w Niemczech, w Hanowerze. Zainspirowała mnie ta
dziewczyna na pocztówce, którą wybrałem.
Przemek Moszczyński
Tomasz Pachel

G.

„To już dobrze znam” – pomyślała
i wyszła sprawdzić, co jest za zamkniętymi drzwiami.
M.
Czy to lalka? Aktorka? Maryla
Rodowicz?
Rozgoryczona mała dziewczynka, po
trudnej rozmowie z rodzicami. Wyszła cała rozdygotana. Chciała być aktorką. A
przynajmniej Marylą Rodowicz. A na razie jest lalką. Pół-żywą, pół-martwą lalką
do tulenia na dobranoc. To nie jest dziwna historia. A może to dziwna historia.
Pewnie Maryla Rodowicz by była
dumna, że dziewczynki chcą być jak ona.
R.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz