sobota, 13 czerwca 2015

Nasza kolejna wizyta w teatrze - Narodowy Stary Teatr - spektakl pt. "Kwestia techniki"

Tym razem Stary Teatr zaproponował widzom zaskakującą zamianę ról. Na scenie pojawili się maszyniści i technicy, na co dzień ukryci w kulisach i maszynowniach, a ich asystentem został zawodowy aktor. O niebo lepiej poradzili sobie w tej sytuacji ci pierwsi. W sposób szczery i bezpretensjonalny, odkryli przed widzami swoje pragnienia i wrażliwe dusze. Siedząc na widowni, przekonałem się, że są to ludzie z dużym poczuciem humoru i zdrowym dystansem do samych siebie. Nie są bezdusznymi trybikami ustawiający dekoracje, światła i dźwięk. Chcą, aby choć raz wyjść z cienia, pokazać siebie, swoje talenty i kunszt. Trzeba przyznać, że wykorzystali znakomicie swoje "5 minut". Podziwiałem precyzyjny taniec z zastawkami, rozmowę dłoni, czy pokaz sprawności, jakiej wymagało ustawienie dwóch dekoracji, do dwóch różnych spektakli, granych w dwóch różnych miejscach. Myślę, że nie muszą się martwić o to, czy uda się im stworzyć scenariusz do sztuki, którą by mogli zagrać. Zagrali siebie samych, i to okazało się najlepszym rozwiązaniem.
A aktor?…. no cóż… nie bardzo udało mu się wyjść z roli gwiazdy scenicznej. Poklepując protekcjonalnie po plecach głównych bohaterów tego wieczoru, puszczał oko do widowni, że tak naprawdę, to tylko taki żart i jutro wszystko wróci do normy. Ja, w każdym razie potraktowałem tę historię całkiem poważnie…

W kolejnym poście ocenią spektakl aktorzy Teatru trochę Innego oraz nasi partnerzy z ośrodka w Tomaszkowicach. 


 

"Kwestia techniki" - fot. arch. Starego Teatru

"Kwestia techniki" - fot. arch. Starego Teatru
"Kwestia techniki" - fot. arch. Starego Teatru


"Kwestia techniki" - fot. arch. Starego Teatru


2 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak doskonale widać po powyższym wpisie już nawet i teatr wkracza w nowoczesność :) W końcu jeśli chodzi o sztukę to nie można się skupiać tylko i wyłącznie na standardowym programie. Widzowie teraz potrzebują urozmaicenia repertuaru i jak widać bardzo to lubią.

    OdpowiedzUsuń