sobota, 25 czerwca 2016

Spektakl pt. "Dekalog" - recenzje aktorów Teatru trochę Innego


18.06.2016, na Scenie Kameralnej Narodowego Starego Teatru obejrzeliśmy spektakl pt. "Dekalog", wyreżyserowany przez chińskiego awangardowego reżysera, współzałożyciela grupy teatralnej Paper Tiger Theatre Studio, Tiana Gebinga.

Nie wiedzieliśmy, czego się spodziewać po egzotycznym artyście, sięgającym w swojej twórczości po rozmaite teksty, nie tylko literackie; ale także stenogramy rozpraw sądowych; instrukcje obsługi; artykuły prasowe.... Tym bardziej, że przedstawienie grane dzień po premierze, więc nie pojawiły się jeszcze żadne oceny krytyków i bywalców sal teatralnych. Ale co tam, nie boimy się niespodzianek, eksperymentów i oryginalnych pomysłów. Nasze wyprawy unikają utartych szlaków i tradycyjnych kierunków.

Tian Gebing nie zawiódł. Nie wszystko w jego świecie było czytelne i oczywiste. Przydarzyło się kilka dłużyzn, pojawiały się pytania; po co?, o co chodzi?, o czym to tak naprawdę jest?... Ale mieliśmy szansę uczestniczyć w swego rodzaju misterium wizualno-estetycznym wyczarowanym plastyczną kompozycją poszczególnych scen, ciekawą grą świateł i wymagającymi sporego wysiłku od aktorów układami choreograficznymi (powstałymi we współpracy z chińską aktorką i tancerką Yanan Wang).

Dla mnie niezwykle atrakcyjnym punktem spektaklu była scena z nagą aktorką. Wprost fizycznie można było poczuć zderzenie metafizyki z cielesnością.  Zakazy religijne próbujące spętać namiętności i instynkty ludzkie („nie będziesz”, „pamiętaj”, „nie” - skandowane przez aktorów niczym mantry), topniały jak lód, pod wpływem piękna kobiecego ciała.

Była jeszcze modlitwa „Ojcze nasz”, zestawiona z przezroczystymi parasolami z lampkami, które trzymają w rękach aktorzy i mocna, transowa scena końcowa. Pytanie; "Co autor miał na myśli", pozostało bez odpowiedzi. Zobaczyliśmy raczej zbiór impresji wizualnych, bez objaśnień i słów. Może to i lepiej.... 




Dekalog - fot. Ringier Axel Springer Polska




Dekalog - fot. arch. Narodowego Starego Teatru




Teraz głos mają aktorzy Teatru trochę Innego:


Było fajnie. W jednej scenie palili papierosy. Najbardziej podobało mi się wrzucanie woreczków do bramki, której bronił aktor grający w sztuce. Jak woreczek trafił w drewniany pal to się rozsypywało to, co było w środku.

Ogólnie cały spektakl mi się podobał i byłam zadowolona, że na nim byłam.



Monika Arasimowicz







Mi się bardzo podobał ten spektakl. Zapamiętałem jeden tekst dotyczący handlu w niedzielę. Chodziło o to, żeby pracownicy mieli wtedy wolne. Podobał mi się też taniec na deszczu. I ta scena kiedy rzucali woreczkami ryżu.




Ireneusz Buchich de Divan







Ogólnie mi się spektakl spodobał. Na przykład krew spływająca po ekranie - wizualny efekt bardzo interesujący. I była też nagość - to oznaczało, że w dekalogu można urodzić dziecko. Podobał mi się też taniec w deszczu, za folią. 5-6 osób przytuliło się ustami do folii. Myślę, że aktorzy dali radę, grali bardzo mocno. 
Jedyny morał jest taki, że ten dekalog jest naprawdę prawdą, opartą na faktach. Na przykład te deski poukładane, to taka symbolika, że nie można kraść, itp. 
Chodzimy na spektakle po to, żeby je oglądać. 
Tomasz Buczko







Podobało mi się tak, pół na pół. Jak oglądałem ten taniec to nieładnie pachniało, jakby ktoś puścił bąka na widowni. Totalne szaleństwo! Zapamiętałem jak aktorzy się wygłupiali, i ostatnią scenę jak tańczyli od przodu do tyłu, to było fajne.




Piotr Dylikowski







Dekalog to jest zbiór 10 przykazań. Najbardziej podobała mi się scena o zakazie handlu w niedzielę. To takie odniesienie do naszej sytuacji w Polsce. Pojawiły się wtedy śmieszne napisy wyświetlane z rzutnika. Ja bym się z tym raczej nie zgodził, bo każdy przecież musi pracować na swoje utrzymanie.  Spektakl bardzo mi się podobał. Efekty - obrazy na telebimie - nie wiem co to było, ale mi się podobało. Zostało pokazane jak to wygląda w Polsce. Przykazania były napisane na tablicach - to ważne, że zostały pokazane. Spektakl na wysokim poziomie.

Krzysztof Hajdo







Trochę pod koniec przysypiałem, bo byłem zmęczony. Obudziła mnie głośna muzyka, długo tańczyli. Naga aktorka miała pomalowane znaki na ciele z numerami gdzie ciąć. Skojarzenia z rzeźnią rytualną. 
Nie rozumiałem sceny z rzucaniem woreczkami. Podobnie jak w baseballu, rzucali woreczkami z ryżem, jeden z aktorów z kijem w ręku bronił bramki; może chodziło o to, że ciężko pracuje. Pamiętam tłumaczenie tekstów z chińskiego i z angielskiego na monitorze. Coś było spuszczone z sufitu, huśtało się tak. Nie wiem, o co chodziło w scenie z parasolkami. 
Coś było odnośnie seksu, kobiety się kochały, była kotłowanina ciał, skojarzyło mi się to z przykazaniem o cudzołóstwie. Były odniesienia do Biblii i do Mojżesza.

Paweł Kudasiewicz




Spektakl na początku mi się nie podobał, myślałam, że będzie straszna nuda. Ale potem się rozkręcił. Plastycznie i choreograficznie był dobry. Był pomysłowy. Nagość się broniła, nie mam wrażenia, że była po to, żeby szokować. Początkowo myślałam, że jest to „lekcja anatomii” ale jednak nie…

Asia G.





Spektakl mi się podobał, chociaż momentami był nużący. Niektóre sekwencje taneczne były zbyt długie. Dźwięk i plastyczność podobały mi się. Byłam pod wrażeniem sprawności fizycznej aktorów. Miałam wrażenie, że cały czas patrzył na mnie pan Peszek. Nie wszystko zrozumiałam, spektakl był trudny. Trochę dla mnie „popędowy”. Wyszłam pobudzona z teatru.

R.





Spektakl od początku mi się podobał i zrobił na mnie duże wrażenie. Odbierałam go bardziej na poziomie emocji i zmysłów, gdyż niewiele z niego zrozumiałam. Pojawiło się wiele wątków i skojarzeń, więc będę się jeszcze chciała nad nimi zastanowić. Najważniejsza była dla mnie warstwa plastyczna, muzyczna i ruchowa. Aktorzy bardzo mi się podobali, byli bardzo sprawni fizycznie. Szczególnie podobała mi się scenografia i dobór kostiumów. Nagość w spektaklu była uzasadniona i wpisywała się w jego formę. 

Monika S.






Na początku myślałem, że to będzie straszna lipa, bo spektakl był niezrozumiały dla mnie. Całość była atrakcyjna, ale zdarzały się delikatne kryzysy, w których sobie przysypiałem. Dobre były współczesne odniesienia do dekalogu. Scena z nagością: fajna była ta aktorka. Mi się ta scena bardziej skojarzyła z operacją, niż tak jak Pawłowi, z ubojem rytualnym. Ogólnie jestem zadowolony, że poszedłem na ten spektakl.

        G.













Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

 

 

 

 

   

sobota, 11 czerwca 2016

Międzynarodowe Biennale - XII Spotkania Teatralne Terapia i Teatr - Łódź 2016

Tegoroczny Festiwal w Łodzi zaczął się dla nas dużo wcześniej, niż 05.06.2016. Jak pamiętacie, postanowiliśmy zawalczyć o wsparcie finansowe na opłacenie akredytacji, na portalu crowdfundingowym PolakPotrafi.pl. Już na tym etapie, zespół miał szansę doświadczyć faktu, że nic nie spada z nieba. Że to oni sami muszą wziąć odpowiedzialność za to, co się wydarzy. Że ograniczenia jakie mamy, nie powinny być pretekstem do bierności i zakładania z góry niepowodzenia.
Wszyscy zaangażowali się w tę akcję. Nagraliśmy filmik reklamowy, rozsyłano informacje o zbiórce, przekazywano drobne wpłaty od tych, którzy nie chcieli rejestrować się na platformie. Nie było podziału na sprawnych i niepełnosprawnych, na aktorów i kadrę. Odezwali się do nas dawni wolontariusze i współpracownicy, rodziny aktorów i terapeutów, znajomi i nieznajomi. To była znakomita lekcja pokonywania schematów i efektywnego, wspólnego działania.
Ta fala poniosła nas do Łodzi. Prezentacja spektaklu na profesjonalnej, teatralnej scenie, dla licznie zgromadzonej publiczności, była dla całego zespołu oczywiście świętem i celebrowaliśmy go z radością. Ustawienie świateł i dźwięku, próba techniczna, garderoby i wreszcie przysłowiowy gong. Później oklaski, satysfakcja, duma, poczucie sukcesu. Jesteśmy Teatrem i to było dla nas najważniejsze.
Ale wiele wydarzyło się obok, albo trafniej mówiąc, równolegle. Podróż, bezkonfliktowe zakwaterowanie, spontaniczna zabawa na lokalnym festynie, posiłki, rozmowy, spacery po mieście, aktywny udział w warsztatach. Przejęcie odpowiedzialności, dbanie o siebie i innych, uważność na to, co dzieje się wokół. Punktualne pobudki, dyscyplina, wyjaśnianie kto zamówił kotleta, ustalanie kto z kim w pokoju, kto ogląda spektakl, a kto chce odpocząć, kto płaci kartą, a kto gotówką…. Funkcjonowanie poza utartymi i dobrze już znanymi ścieżkami.
Tak, jesteśmy Teatrem, ale nie zamykamy się na scenie....
Ukłony po zakończeniu spektaklu pt. "Krótki traktat o wolności"


 

 

 

 

 

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

 

 


poniedziałek, 30 maja 2016

"Więcej niż teatr" - udział Teatru trochę Innego w Konferencji praktycznej organizowanej przez Instytut im. Jerzego Grotowskiego

Na zaproszenie Instytutu im. Jerzego Grotowskiego, który jest organizatorem całorocznego projektu pn. „Więcej niż teatr”, realizowanego w ramach Europejskiej Stolicy Kultury Wrocław 2016, Teatr trochę Inny uczestniczył w Konferencji praktycznej. Był to cykl pokazów pracy i warsztatów mistrzowskich prowadzonych przez aktorów, reżyserów, terapeutów, autorów oryginalnych metod pracy z ciałem, głosem i dźwiękiem. Zajęcia adresowane były do aktorów i nieaktorów, osób tzw. pełno- i niepełnosprawnych, a także terapeutów zajmujących się osobami z niepełnosprawnościami.

Znaleźliśmy się wśród takich mistrzów jak, m.in.: Martin Heřman Frys (Czechy), William Longden (Joy of Sound, Wielka Brytania), Zoja Mikotová (JAMU, Czechy), Natalia Popowa (Teatr Krug, Rosja), Jana Pilátová (DAMU, Czechy), Ewa Hevelke (FISE, Polska), Angie Ball (Wielka Brytania) i Anna Zubrzycki (Polska), Teatr Krug, Projekt „Moment mal, bitte!” czy Teatr 21.
Włączyliśmy się w realizację, bodaj najciekawszego elementu całego pomysłu. Stworzyliśmy wspólną przestrzeń, która umożliwiła spotkanie osób pełnosprawnych z osobami z niepełnosprawnościami. Chcieliśmy naszą obecnością inspirować do odważnego wychodzenia poza „własny ogródek”, „własne więzienie”, by spotykać się z innymi osobami, które podobnie jak my próbują, szukają i tworzą na pograniczu teatru, sztuki art brut, filmu i muzyki.

Uff. To tyle o filozofii tego wyjazdu. Praktyka nie jest już tak łatwa do opisania. To było niezwykłe doświadczenie!
Najważniejsze chyba jest to, że byliśmy razem. Od pierwszego do ostatniego momentu. W pracy, w podróży, w czasie posiłków i relaksu. Świadomi tego, jakie mamy przed sobą zadania, ale także tego, że jesteśmy grupą, że łączy nas pozytywna energia. Spontaniczni, prawdziwi, otwarci na innych i na to co się wokół nas działo.
Jesteśmy tylko Teatrem, nie mistyczną wspólnotą serc i umysłów. Ale może właśnie dlatego, udaje się nam tak naturalnie i spontanicznie, zrobić coś razem.

Na tarasie siedziby Instytutu (Studio Na Grobli - Wrocław)

niedziela, 15 maja 2016

Sukces naszej akcji crowdfundingowej na platformie PolakPotrafi.pl - Podziękowania specjalne

Jeszcze jeden miły obowiązek, w związku z akcją na PolakPotrafi.pl. Pozwalamy sobie na kilka podziękowań specjalnych. Nie oznacza to żadną miarą niedoceniania wszystkich pozostałych Wspierających. Jednak zaangażowanie i wysiłek tych ludzi i instytucji włożony w powodzenie akcji, był szczególny. Specjalne oklaski dla:

1. Szanowna Pani Jolanta Ganczarek:
Za potężne wsparcie finansowe w wysokości 800 zł.

2. Szanowna Pani Anna Gutowska:
Za wymyślenie, zorganizowanie i koordynowanie zbiórki na terenie Alexander Mann Solutions

3. Szanowna Pani Natalia Śmiałek:
Za wsparcie organizacyjne i logistyczne zbiórki na terenie Alexander Mann Solutions

4. Szanowna Pani Aleksandra Wiecha:
Za dobrą energię, dobre pomysły i pomoc w redakcji Facebooka

5. Alexander Mann Solutions:
Za zgodę na przeprowadzenie zbiórki, wsparcie naszej idei i przychylność

6. Kadra i aktorzy Teatru trochę Innego:
Za zaangażowanie, wiarę w sukces i aktywne uczestnictwo w całej akcji


Współpraca z Wami była przyjemnością i niezwykłym doświadczeniem. Dziękujemy!




Sukces naszej akcji crowdfundingowej na platformie PolakPotrafi.pl - Lista Wspierających projekt pn. „Udział w Międzynarodowym Festiwalu Teatralnym”



Drodzy fani i znajomi. 12.05.2015, o godzinie 18.00, nasza "Akcja crowdfundingowa na PolakPotrafi.pl", została zamknięta. Tak, jak już było wiadome wcześniej, wszystko zakończyło się pełnym sukcesem. Projekt znalazł się w dziale Udane Projekty, portalu PolakPotrafi.pl.
Dzięki 42 Wspierającym zarejestrowanym na platformie, oraz wielu całkiem anonimowych darczyńców, jedziemy do Łodzi. Przygotowania ruszyły pełną parą, trwają próby, przygotowujemy scenografię, rezerwujemy bilety PKP, wszyscy myślami jesteśmy już w Teatrze Nowym w Łodzi.
Ale oczywiście nie zapominamy o tych, którzy nas wsparli finansowo. Dziękujemy wszystkim i każdemu z osobna, za każdą wpłaconą złotówkę. Mamy już pełną listę Wspierających i niniejszym z radością i dumą ją publikujemy:

Lista Wspierających projekt pn. „Udział w Międzynarodowym Festiwalu Teatralnym” na portalu PolakPotrafi.pl
(kolejność alfabetyczna):

1. ablikexe – Lublin – 30 zł.

2. Adam Pohorecki – Kraków – 50 zł.

3. agnesswiderska – 20 zł.

4. akela – 100 zł.

5. Alexander Mann Solutions – grupa pracowników z różnych działów – 607 zł.

6. Andrzej z tradycyjnej suszarni – Kraków i Manasterz (Pogórze Dynowskie)Fascynacje dawnymi odmianami drzew owocowych oraz ich przetwarzaniem w tradycyjnych suszarniach doprowadziły nas do odtworzenia w pełni historycznego (z XVIII/XIX w.) procesu suszenia owoców. Razem, z żoną Joanną, zakochaliśmy się w Pogórzu Dynowskim. Tutaj zrekonstruowaliśmy budynek tradycyjnej suszarni owoców i tutaj chcemy dla Was tradycyjnie suszyć owoce... Z wykształcenia i z zamiłowania jestem rolnikiem, farmaceutą, teologiem... Od 12 lat w ngo realizuje mniej lub bardziej udane projekty społeczne i ekologiczne - 35 zł.

7. Szanowna Pani Anna Kuziel-Kalina – Kraków - 35 zł.

8. Anna Tylikowska Integralnie – Jankówka - 50 zł.

9. antiffa – Pszczyna - 31 zł.

10. antpis - 200 zł.

11. asiafryt - 35 zł.

12. burnat.mateusz - 10 zł.

13. cichon.annapaulina - 35 zł.

14. Floatarium – 20 zł.

15. Inosolan - 100 zł.

16. joasiatw - 50 zł.

17. Szanowna Pani Jolanta Ganczarek – Bielsko Biała - 800 zł.

18. Katarzyna P-S – Kraków - 20 zł.

19. kida.anna.maria - 50 zł.

20. lis.malgosia - 50 zł.

21. Łukasz – Wadowice - 49 zł.

22. Szanowni Państwo Martyna i Konrad Ch-B – Kraków - 35 zł

23. maciej.rudy - 75 zł.

24. maciek.pierek - 200 zł.

25. magdalena.bienkowska - 35 zł.

26. martynaK – Warszawa - 35 zł.

27. natalia21030 - 75 zł.

28. nczapnik - 5 zł.

29. Ola W - 100 zł.

30. patrycja.kaczor.1992 - 20 zł.

31. pohor – Kraków - 5 zł.

32. rymo - 50 zł.

33. Szanowna Pani Sylwia Janowicz – Gdańsk - 75 zł.

34. Zosia Gutowska - 31 zł.

35. zuczek75 - 5 zł.

36 – 44. Wspierający, którzy pragnęli zachować pełną anonimowość (razem) - 255 zł.




W sumie zebrano - 3 378 zł.



poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Zbieramy fundusze na opłacenie akredytacji na Festiwal w Łodzi, na platformie crowdfundingowej PolakPotrafi.pl


Najnowszy spektakl "Teatru trochę Innego" pt. "Krótki traktat o wolności" został zakwalifikowany do Międzynarodowego Biennale, XII Spotkań Teatralnych Terapia i Teatr, które odbędą się w Łodzi, w dniach 05 – 08 czerwca 2016. Od wielu lat, organizatorzy tego wydarzenia dbają o wysoki poziom przedstawień i wybierają tylko najciekawsze propozycje. W tym roku z Polski zostało zaproszonych jedynie kilka teatrów. To dla nas ogromne wyróżnienie, ale i szansa na to, by zaprezentować swoje dokonania szerokiej, międzynarodowej publiczności, nawiązać nowe kontakty, zainspirować się ciekawymi pomysłami.

Udział w Festiwalu jest związany z opłaceniem akredytacji w wysokości 200 zł od każdej osoby. Zespół liczy 15 osób. Potrzebujemy więc, 15 x 200 zł, czyli 3 000 zł.
Dla większości aktorów "Teatru trochę Innego" to zbyt duża suma. W takich sytuacjach, od zawsze kierujemy się zasadą; "wszyscy albo nikt". Nie chcemy wykluczać nikogo ze względu na status materialny. Nie oznacza to jednak, że poddajemy się i rezygnujemy z wyjazdu do Łodzi. Postanowiliśmy walczyć o fundusze na ten cel za pośrednictwem platformy crowdfundingowej PolakPotrafi.pl. 

Szukamy też prywatnych i firmowych darczyńców, którzy chcieliby nas wesprzeć. Ale nie liczymy tylko na innych. Stowarzyszenie pokryje koszty przygotowań, podróży i opieki technicznej. Wierzymy, że wspólnymi siłami uda nam się osiągnąć cel. Z góry dziękujemy za każde, nawet najmniejsze, wsparcie. 



sobota, 16 stycznia 2016

Podsumowanie zrealizowanych działań w ramach zadania pn. "Lekcje teatru - lekcje życia - 2015"

W grudniu zakończyliśmy działania prowadzone w ramach całorocznego, cyklicznego programu pod nazwą „Lekcje teatru – lekcje życia”. Czas na podsumowanie efektów naszej pracy w 2015 roku. Na początku określiliśmy długofalowe cele, do jakich chcemy dążyć, realizując poszczególne zadania:
1. Aktywizowanie i inspirowanie zachowań twórczych osób niepełnosprawnych, a tym samym przyczynianie się do zwiększania ich kompetencji życiowych, nabywania nowych umiejętności, szczególnie w zakresie komunikacji i zachowań prospołecznych. 
2. Tworzenie możliwości uczestnictwa osób z niepełnosprawnościami w kulturze, a tym samym wzmacnianie procesu integracji społeczności lokalnej i podniesienie poziomu kompetencji artystyczno-estetycznych uczestników. 
3. Rozwijanie umiejętności aktywnego kreatywnego korzystania z internetu, szczególnie w zakresie działań związanych kulturą, sztuką i komunikacją społeczną na poziomie lokalnym i globalnym.
4. Wzrost wrażliwości osób zdrowych na problem wykluczenia społecznego osób niepełnosprawnych, stworzenie studentom okazji do zdobycia wolnej od stereotypów wiedzy na temat codziennego funkcjonowania ludzi z niepełnosprawnościami.
5. Przeciwdziałanie zjawisku wypalenia psychicznego u rodziców osób niepełnosprawnych i umożliwienie im realizacji własnych planów.
Aby te ambitne założenia osiągnąć, podjęliśmy wiele różnorodnych działań, w których uczestniczyło około 35 osób z niepełnosprawnościami z różnych ośrodków z terenu Krakowa oraz z ŚDS w Tomaszkowicach.

I. Podstawowym elementem programu był cykl 41 systematycznych, cotygodniowych warsztatów arteterapeutycznych; 37 zostało przeprowadzonych z uczestnikami tworzącymi grupę pn. Teatr trochę Inny oraz 4 w ośrodku ŚDS w Tomaszkowicach. Proponowane zajęcia były wszechstronne i zróżnicowane. Plan pracy został ułożony tak, aby zrealizować trzy różne bloki warsztatowe; 1. teatralny, 2. psychodramatyczny i dramowy oraz 3. muzyko i choreoterapeutyczny.
1. Warsztaty teatralne
Część czasu warsztatowego poświęcono na przygotowanie dwóch pokazów spektaklu teatralnego pt. „Krótki traktat o wolności”. Przygotowywano elementy scenografii i przeprowadzono próby, wprowadzono nowych uczestników do obsady i wyznaczono im role. Nie odtwarzano jedynie wcześniej opracowanego materiału. W czasie prób rozwijano spektakl, wspólnie poszukiwano w nim nowych znaczeń i czerpano z tego, co zaproponowali nowi uczestnicy włączeni do zespołu.
W związku z wyjściami do teatrów przeprowadzono zajęcia przygotowujące uczestników do oglądanych sztuk oraz podsumowujące wizyty w teatrach.
Każdy blok teatralny zawierał też część rozgrzewką oraz moduł rozwijający warsztat aktorski, czyli ćwiczenia ruchu scenicznego, dykcyjne, tworzenie etiud i improwizacji.
2. Warsztaty psychodramatyczne i dramowe
Integralną częścią prób i doskonalenia warsztatu aktorskiego uczestników, były zajęcia oparte na dramie i psychodramie. Był to swoisty poligon doświadczalny, na którym beneficjenci mogli rozwijać swoje umiejętności aktorskie, ale także życiowe. Ćwiczenia dramowe wyzwoliły emocje, były inspiracją do działania i wzmacniały samodzielność. W czasie prowadzonych warsztatów stosowano aktywne formy i techniki prowadzenia zajęć; Forum Theater, Playbeck Theater, wykorzystywano liczne pomoce dydaktyczne (karty dialogowe, maski psychodramatyczne, elementy kostiumów i drobne rekwizyty). Dzięki temu, zajęciom towarzyszył dobry nastrój oraz klimat zabawy i spontaniczności.
Uczestnicy tworzyli scenki na podstawie znanych im z realności sytuacji np.: zakupy, wizyty u różnych specjalistów (lekarz, mechanik, urzędnik, itp .), spotkania rodzinne, relacje damsko – męskie, czy obrzędy religijne. Był to materiał do dyskusji, poszukiwania kreatywnych rozwiązań, sprawdzania się w różnych rolach i w trudnych momentach, jakie niesie codzienne funkcjonowanie.
3. Warsztaty muzyko i choreoterapeutyczne
Zajęcia choreoterapeutyczne to aktywna praca z ciałem poprzez taniec i ruch, z towarzyszeniem różnorodnej muzyki. W czasie tego bloku warsztatowego były tworzone nowe układy taneczne, przeprowadziliśmy także ćwiczenia transowe i relaksacyjne.
Instrumenty perkusyjne pomagały w ćwiczeniach na koordynację ruchową i wspólną pracę w mniejszych grupkach. Każdy mini zespół wybierał swojego dyrygenta, wszyscy mogli grać na najbardziej odpowiadającym mu instrumencie. Tworzono krótkie rytmiczne utwory i prezentowano je na wspólnym „koncercie”.

II. Wybraliśmy się na kilka ciekawych i różnorodnych spektakli teatralnych:
1. Pokazywane w ramach Festiwalu Materia Prima 2015: Caroline Finn – „Oni” , Compagnie 111 – Aurélien Bory - “Plan B.”, Compagnie Philippe Genty – „Nie zapomnij mnie”
2. Spektakl Narodowego Starego Teatru pt. „Kwestia techniki”
3. Pokazywany w ramach Festiwalu Krakowskie Reminiscencje Teatralne spektakl Teatru Wierszalin pt. „Traktat o manekinach”
4. Wreszcie spektakl Teatru Ludowego pt. "Przedstawienie Hamleta we wsi Głucha Dolna”
Uczestnicy pozostawali pod dużym wrażeniem oglądanych widowisk. Dzielono się swoimi wyobrażeniami na temat pokazywanych historii, każdy przedstawiał fragmenty, które najbardziej zapamiętał. Podkreślano znaczenie muzyki, filmowych obrazów wyświetlanych w trakcie spektakli i ciekawych scenografii. Wszyscy byli dumni, że mogli na równych zasadach zasiąść na widowni i oglądać wraz z innymi, nieraz trudne w odbiorze dzieła. Nie było podziału na sprawnych i niepełnosprawnych. Dzięki takim doświadczeniom obydwu stronom będzie łatwiej praktycznie realizować współobecność w tramwaju, sklepie, na koncercie czy po prostu na ulicy. Wspólne oglądanie spektakli było dobrym przykładem budowania społeczeństwa otwartego i tolerancyjnego.

III. Realizacja dwóch pokazów spektaklu pt. „Krótki traktat o wolności”.
W ramach programu zorganizowano dwa pokazy spektaklu pt. „Krótki traktat o wolności” w wykonaniu aktorów z grupy teatralnej "Teatr trochę Inny". Pierwszy odbył się w konwencji teatru ulicznego na Rynku Głównym w Krakowie, w ramach IX Krakowskiej Nocy Teatrów, drugi w wynajętej sali Teatru Groteska.
Uczestnicy wykorzystali możliwość nawiązania bezpośredniego kontaktu z widzem, w otwartym kręgu, bez rozbudowanej dekoracji. Zaistnieli dosłownie i w znaczeniu symbolicznym, w samym centrum wydarzeń, poczuli się ważni i traktowani partnersko. Z kolei dla widzów - spontanicznie zgromadzonych ludzi, zabieganych i zajętych swoimi sprawami, była to znakomita okazja, by w bezpiecznej przestrzeni teatru, przekonać się, że osoba niepełnosprawna to nie tylko bezradny i wymagający opieki ubezwłasnowolniony człowiek. To także artysta, aktor, próbujący podzielić się swoim odmiennym sposobem odczuwania, rozumienia i wyrażania świata, swoją historią wreszcie.

IV. Uczestnicy na bieżąco redagowali blog projektowy.
W trakcie realizacji zadania, był na bieżąco prowadzony blog, redagowany przez wszystkich uczestników. Każdy samodzielnie proponował swoje posty zawierające recenzje z obejrzanych spektakli, opisy emocji związanych z prezentacją własnego przedstawienia, własne teksty literackie tworzone podczas zajęć warsztatowych. Następnie z pomocą terapeutów, wpisy były umieszczane w internecie. Autorzy bardzo emocjonalnie dzielili się swoimi przeżyciami. Większość zdecydowało się opatrzyć notatki swoimi zdjęciami. To ważny aspekt w odniesieniu do osób niepełnosprawnych. Ich obecność w realnej społeczności, czy też w sieci, nie jest tak oczywista, jak ludzi zdrowych. Z racji swoich ograniczeń często stają się „niewidzialni” – nie zauważa ich się, nie traktuje jako indywidualności, a jedynie jako zbiorowość. Tu mogli podpisać się nie tylko imieniem i nazwiskiem, ale także pokazać swój wizerunek, podkreślić swoją niepowtarzalną osobowość. Dzięki możliwości wyrażenia własnych refleksji i opinii, uczestnicy stali się nie tylko biernymi odbiorcami, ale mogli pozytywnie zaznaczyć swoją aktywność w sieci.

W realizację zadania pn. „Lekcje teatru – lekcje życia – 2015” zaangażowało się 5 partnerów:
  • Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego – dofinansowanie zadań w ramach Programu Edukacja, Priorytetu Edukacja kulturalna - współfinansowanie projektu.

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego


  • Województwo Małopolskie – Departament Zdrowia i Polityki Społecznej w ramach konkursu ofert na realizację\n zadań publicznych Województwa Małopolskiego z zakresu\n rehabilitacji zawodowej i społecznej osób niepełnosprawnych w 2015 roku - współfinansowanie projektu.
              
Projekt zrealizowano przy wsparciu finansowym ze środków PFRON będących w dyspozycji Województwa Małopolskiego

  • Uniwersytet Pedagogiczny im. Komisji Edukacji\n Narodowej w Krakowie – udział studentów tej uczelni w tzw. otwartych próbach i hospitacjach zajęć.
  • Parafia pod wezwaniem św. Józefa w Krakowie – Nowej Hucie – udostępnienie sali na warsztaty i próby teatralne wraz z zapleczem kawiarnianym i sanitarnym.
  • Środowiskowy Dom Samopomocy w Tomaszkowicach – udostępnienie sali na prowadzone na terenie ośrodka zajęcia,\n wydelegowanie uczestników biorących udział w projekcie, dowóz wybranych\n uczestników na przedstawienie w Krakowie.

Stowarzyszenie Skrzydła – Centrum Terapii, Sztuki i Integracji dziękuje za zaangażowanie wszystkim tym, którzy na co dzień udzielali swojego wsparcia oraz okazali zainteresowanie i pomoc w realizacji projektu pn. „Lekcje teatru – lekcje życia – 2015”.


sobota, 28 listopada 2015

Wyprawa na spektakl pt. "Przedstawienie Hamleta we wsi Głucha Dolna" - Teatr Ludowy, 20.11.2015, godz.19.00.

To była nasza kolejna wizyta w teatrze. Tym razem wybraliśmy się do Teatru Ludowego, gdzie na Dużej Scenie, wystawiano "Przedstawienie Hamleta we wsi Głucha Dolna". Było to diametralnie inne doświadczenie od wyprawy na "Traktat o manekinach" Teatru Wierszalin. To przedstawienie było prezentowane w formule awangardowej, oparte na obrazach, specyficznej atmosferze, z metaforyczną scenografią i bez fabularnej akcji scenicznej. 
W Ludowym zobaczyliśmy teatr, który nawiązywał do epoki  socrealizmu, z klasyczną scenografią, wyraźnie określonymi bohaterami i konsekwentnie opowiedzianą historią. Przyznam, że spodobała mi się ta prostota inscenizacyjna. Dzięki temu, nic nie przeszkadzało w odbiorze istoty tego dramatu. 
Okazało się, że losy szekspirowskich bohaterów, splatają się z realną manipulacją, korupcją i zaszczuwaniem ludzi w Głuchej Dolnej. Niestety, mimo że tak jak duńskim dworze, zbrodniarze dają się złapać w pułapkę, a ich przestępstwo zostaje obnażone, to jednak zło nie doczeka się sprawiedliwego osądu, ani tym bardziej kary.



Jan Molicki






Teraz czas na refleksje aktorów Teatru trochę Innego:





"Spektakl bardzo mi się podobał. Najbardziej zapamiętałam, że w czasie przedstawienia była grana muzyka na żywo; od czasu do czasu pojawiała się nawet cała orkiestra: perkusja, akordeon i gitara. Szczególnie podobało mi się, jak jakiś aktor grał na gitarze"




Monika Arasimowicz







"Spektakl nie bardzo mi się podobał. Nie lubię takiej dosłowności w teatrze. Natomiast chcę pochwalić doskonałą scenografię oraz kostiumy, które świetnie oddawały klimat tych czasów. Wszystko na scenie było szare i okropne: meble, sprzęty a nawet ściany. Dokładnie tak jak w epoce PRL-u."

R.





"We wsi mieli zagrać Hamleta. Ale ciągle przekręcono jego imię na Omlet. Nauczyciel, który miał napisać scenariusz, wlazł na krzesło i wymądrzał się, że to właśnie Hamlet, a nie o Omlet. 
Nawet dobrze się to oglądało. Dużo lepiej niż ten poprzedni spektakl w PWST ("Traktat o Manekinach" Teatru Wierszalin)"

Monika Nowak





"Spektakl średnio mi się podobał, ale po występie miałam wiele przemyśleń i refleksji. Nie zainteresowały mnie elementy humorystyczne. Wymowa spektaklu była przygnębiająca, nieuczciwa władza zatriumfowała a ludzie nie mieli na tyle odwagi, aby się jej sprzeciwić."


Monika S.





"Najpierw odbyła się scena zebrania. Według mnie, chodziło w niej o to, że ktoś nie przyszedł na próbę. Próby odbywały się, bo chciano tam zagrać sztukę Hamlet.
Zapamiętałem, że była muzyka grana na żywo."



Ireneusz Buchich de Divan






 
"Na początku odbyło się zebranie. Uchwalili na nim, że we wsi zrobią przedstawienie Hamleta. Ale chcieli poprawić scenariusz, bo tekst sztuki nie do końca im odpowiadał. Były nawet propozycje zagrania czegoś innego niż Hamlet.
We wsi Głucha Dolna działy się takie rzeczy: Ojciec zapisał Jocy, swojemu synowi, jakieś pieniądze. Ale ojca zamknięto w więzieniu i on wysłał Jocy list o tych pieniądzach. Potem w tym więzieniu się powiesił. Stanął na krześle i się powiesił po prostu.
Joca, w czasie rozmowy z przewodniczącym rady, wylał mu kubek wina prosto na twarz. To była mocna scena.
Przewodniczący i inni, stosowali wobec ludzi chwyty poniżej pasa, wbijali nóż w plecy. To było nieeleganckie."

Tomasz Buczko
  


 
"Zapamiętałem kilka scen z tego przedstawienia:
1. Jak wybierano role do przedstawienia na zebraniu
2. Scenę gry w karty; jeden z aktorów po prostu wyciągnął karty i zaczął grać. To było dobre.
3. Jeden z bohaterów tej sztuki się powiesił w więzieniu. Bardzo mi to zapadło w pamięć.

Piotr Dylikowski




"Chciano wystawić "Hamleta". Nauczyciel ze wsi otrzymał polecenie poprawienia tekstu tej sztuki. Polecenie wydał przewodniczący partii. Wyznaczony nauczyciel stwierdził, że nie może poprawiać tego tekstu, ponieważ nie jest Szekspirem.
Przewodniczący partii przyjął rolę Klaudiusza. Nauczyciel cały czas próbował zinterpretować rolę Hamleta.
Cały spektakl uważam za świetny i dobrze pokazany. Miał dużo odniesień do współczesności. Skojarzył mi się z dniem dzisiejszym, szczególnie z polityką. Na przykład hasło "Partyjność nie kończy się o 15" bardzo dobrze odnosi się do współczesnej polityki. 
Interesująca dla mnie była kłótnia o to, kto jest uczciwy i kto dojdzie do władzy"


Krzysztof Hajdo







"Od razu zauważyłem, że główny aktor tego przedstawienia (Kajetan Wolniewicz), grał wcześniej w popularnym, telewizyjnym programie estradowym pt. "Spotkanie z balladą". 
Spektakl "Przedstawienie Hamleta we wsi Głucha Dolna" był takim teatrem w teatrze. Kojarzyło mi się to z "Dwoma teatrami" Jerzego Szaniawskiego.
Zwróciłem uwagę, że scenografia była typowo prl-owska. Chciano też zmienić poetycki język Hamleta, na mowę proletariacką, tak, żeby prości robotnicy mogli zrozumieć sztukę."


  
Paweł Kudasiewicz





"Myślę, że przedstawienie było ok. Jestem zadowolony, że byłem na tej wyprawie do teatru. Jeśli chodzi o formę spektaklu, to była lekka i łatwa w odbiorze. Sporo było akcentów humorystycznych. Natomiast koniec był smutny i dość dramatyczny."

Gabriel M.




"Najbardziej podobały mi się sceny z chłopakiem i dziewczyną, czyli ten wątek miłosny. Nie spodobało mi się więc to, co im przeszkadzało być razem:
1. Scena kiedy ojciec dziewczyny każe jej szpiegować swojego chłopaka
2. Scena kłótni chłopaka z dziewczyną
Przykro mi było oglądać te sceny i byłem zły, że tak się dzieje.
Najważniejsze i najmocniejsze sceny w całym spektaklu to kłótnia młodego Jocy z przewodniczącym, oraz ta, w której okazuje się, że za kradzież pieniędzy odpowiedzialni byli partyjni"


Przemek Moszczyński




poniedziałek, 23 listopada 2015

Prezentacja spektaklu pt. "Krótki traktat o wolności" - Teatr Groteska 17.11.2015 - wspomnienia aktorów Teatru trochę Innego

Kolejny pokaz "Krótkiego traktatu o wolności" za nami. Zobaczcie jak zapamiętali go główni bohaterowie tego wieczoru - aktorzy Teatru trochę Innego:




"Fajnie było. Grałam z Asią i Irkiem. Najbardziej lubię te sceny, w których "opiekuję" się Irkiem. Wtedy dobrze czuję się w swojej roli."






Monika Arasimowicz 






"Grało mi się dobrze, nie byłam zdenerwowana, wiedziałam, że damy radę. Muszę przyznać, że ja tego spektaklu specjalnie nie lubię i mój udział w tym przedstawieniu jest dla mnie dość trudnym wyzwaniem. Myślę, że jest zbyt schematyczny i prosty w przekazie. Powinniśmy go jeszcze dopracować, szczególnie pod kontem ruchu scenicznego. Dotyczy to przede wszystkim pierwszych scen - formowania się trójek i wędrówki. Warto popracować nad plastyką ruchu, tempem i całym układem tej części spektaklu. 
Tak jak już powiedziałam w czasie pokazu czułam się pewnie i byłam zadowolona ze współpracy z moimi partnerami: Moniką, Irkiem i Tomaszem. Chciałabym jednak mieć większą rolę, bo teraz nie mam zbyt wielu działań scenicznych."

Asia G. 





"Mi się coraz bardziej podoba ten spektakl. Pierwsza część przedstawienia; tworzenie trójek i ich wędrówka, jest dla mnie jeszcze mało interesująca. Od momentu, w którym "sanitariusze" wnoszą "kajdanki", akcja budziła we mnie coraz większą ciekawość i zadowolenie.
Kiedy oczekiwaliśmy w garderobie na rozpoczęcie przedstawienia, byłam bardzo zestresowana. Irytowały mnie różne drobiazgi i niektóre zachowania aktorów z naszej ekipy. To oczywiście temat na inną rozmowę, ale chciałabym, żebyśmy do tego kiedyś wrócili, i omówili wspólnie tę sytuację.
Zdenerwowanie i napięcie towarzyszyło mi też na początku spektaklu, gdy musiałam siedzieć bez ruchu. Kiedy zaczęłam działać, trema minęła.
Jestem zadowolona ze spektaklu i z gry nowych aktorów, którzy dołączyli do obsady we wrześniu. Szybko zadomowili się w zespole i bardzo dobrze poradzili sobie na występie."

R.





 "Na początku trochę się bałam, ale sobie poradziłam. Pierwszy raz grałam z Teatrem trochę Innym i byłam z całym zespołem na scenie. W czasie spektaklu, zwracałam największą uwagę na mojego partnera - Krzysztofa. Starałam się dostosować do niego swoje działania."

Monika Nowak





"Przed spektaklem, dotarło do mnie, że dawno nie byłam na próbie (musiałam opuścić dwie ostatnie próby). Poczułam, że to jest bardzo ważne, aby uczestniczyć we wszystkich próbach. Myślę, że więcej sobie nie zafunduję takiej przygody.
Jeśli chodzi o sam spektakl, to gdy grałam etiudę z Krzysztofem i ucichła muzyka, bardzo mocno dotarło do mnie, że teraz jesteśmy w centrum uwagi i wszyscy widzowi skupili się na nas.
Miałam okazję sprawdzić się w dwóch rolach:
1. W pierwszej nie musiałam się wysilać, ktoś mnie cały czas prowadził i kontrolował. Z drugiej strony chciałam zrobić coś samodzielnie.
2. W drugiej roli musiałam o wszystkim pamiętać, decydować i prowadzić. Ale było to przyjemne odczucie, że ma się na wszystko wpływ i można wybierać spośród wielu możliwości.
Obie role miały plusy i minusy, nie były łatwe, ale dawały też przyjemność. Można się o tym przekonać, dopiero wtedy jak się zagra jedną i drugą. Ja miałam tę możliwość i było to bardzo ważne doświadczenie.  
Ponieważ nasza trójka schodzi jako pierwsza, żałowałam, że siedząc tyłem, nie mogę widzieć tego co robią inni.
Wyraźnie pamiętam skupienie całej grupy przed wejściem na scenę. Czułam ducha całej grupy. Po spektaklu byłam zadowolona, że wykonaliśmy dobrą pracę zespołową."

Gabrysia P.  




"Przed spektaklem nie czułam żadnego stresu, byłam spokojna. Jednak przed samym wyjściem na scenę, poczułam zmianę. Weszłam w rolę i przestałam być prywatnie sobą, zmieniłam też postawę. Pierwszy raz grało mi się tak ciężko, byłam maksymalnie skoncentrowana na tym co robię, na każdym kroku, zwłaszcza gdy zaczęła się moja samotna etiuda.
W pierwszej scenie, jak utworzyliśmy trójki i zaczęliśmy naszą wędrówkę, spontanicznie i nieco przypadkowo utworzyliśmy koło; szliśmy jeden za drugim, jak w kieracie. Koleżanka będąca na widowni, odczytała w tym symboliczne znaczenie. Zezłościło mnie to doszukiwanie się "drugiego dna".
Trudno mi było znaleźć  osoby z publiczności, które miały zostać moimi asystentkami. Kiedy w końcu je wybrałam, one nie chciały ze mną współpracować, broniły się przed przejęciem nade mną kontroli. Nie chciałam wyręczać ich w tym zadaniu, więc zmagałyśmy się ze sobą.
Bardzo się cieszę, że możemy grać w teatrze, na profesjonalnej scenie, dla mnie jest to prawdziwe święto."

Monika S.  





"Dobrze mi się grało i jestem zadowolony ze swojej roli. Raczej nie miałem żadnych trudnych momentów, dokładnie pamiętałem swoją etiudę przy stoliku. Zdjąłem kajdanki, próbowałem usiąść, chwycić łyżkę i wszystko po kolei wychodziło mi. Byłem bardzo skupiony i wiedziałem co mam robić dalej. 
Zapamiętałem, że Monika i Asia były moimi asystentkami, prowadziły mnie, a ja ich słuchałem. Na końcu mojej etiudy, gdy próbowałem przesadzić Asię i sterować nią, to ona początkowo stawiała opór. Chwyciłem ją więc mocno za ręce, ale nie tak mocno, żeby ją uszkodzić. Byłem samodzielny i miałem w sobie siłę."



Irek Buchich de Divan







"Zagrałem bardzo dobrze. Podobała mi się moja rola asystenta. Przyklęknąłem przy zakładaniu kajdanek, tak jak ćwiczyliśmy na próbach. Patrzyłem na to co robię, a nie na publiczność. W scenie posiłku, pojawił się pewien problem. Pomyliłem się i wziąłem talerz, który był Piotra.
Bardzo chciałbym znaleźć się w roli tego, kto ucina kajdanki. To byłoby bardzo fajne, kogoś uwolnić.
Jestem gotowy na dalszą współpracę, żeby wejść do następnego spektaklu."

Tomasz Buczko






"Uważałem, żeby sobie radzić w trudnych momentach. Wypełniałem swoje zadania, obserwowałem wszystko co dzieje się na scenie; Irka i innych aktorów."

Piotr Dylikowski 




"Dobrze mi się grało z Moniką i Gabrysią. Najpierw prowadziłem Gabrysię do stolika, czułem, że w pewnym sensie mam władzę nad nią. W drugiej części Gabrysia założyła mi kajdanki, poczułem się uzależniony. Obie sytuacje oceniam dobrze, ale lepiej jest kiedy ja mogę kogoś prowadzić. Bałbym się uzależnienia na dłuższą metę, gdyż czułbym się wtedy bardzo niepewnie.
Utkwiło mi w głowie, że to wszystko co zrobiliśmy, jest bardzo profesjonalne. Scena i przygotowanie pokazu. Znalazłem się w prawdziwym teatrze. Jak zobaczyłem przygotowania techniczne, ucieszyłem się, że będę grał profesjonalnie. W czasie spektaklu byłem skoncentrowany, wyłączyłem się ze wszystkiego i skupiłem na graniu. Rozproszyła mnie tylko trochę syrena karetki pogotowia, którą usłyszałem z zewnątrz. W ogóle nie widziałem widowni. Potem jak skończyliśmy ucieszyłem się, że tyle osób nas widziało.
Byłem zadowolony, że mogłem pomóc innym, słabszym w tym zespole. Pomyślałem też, że kiedyś, jak już nie będzie moich rodziców, to trzeba będzie sobie poradzić samemu. Dlatego trzeba próbować różnych rzeczy w życiu."




Krzysztof Hajdo







"Bałem się, że nie będzie widać brody, którą zapuściłem, specjalnie do swojej roli. Musimy zwrócić uwagę, żeby miejsca dla aktorów były wygodne dla nich. Ja na przykład nie widziałem partnerów w czasie gry.
Pamiętałem, kogo mam poruszyć, w odpowiedniej kolejności. Myślałem o wszystkim, żeby wszystko robić zgodnie z planem. Problem miałem z przestrzenią; na próbach mieliśmy inną salę, ale trzeba być elastycznym. Dostosować się do takich warunków jakie są. 
Nie widziałem dobrze widowni, była niezbyt widoczna w ciemności, niewyraźna.
Mam jeszcze jedną uwagę do gry aktorskiej - niektóre gesty pomagają wyrazić emocje."

 Paweł Kudasiewicz










"W czasie spektaklu byłem operatorem świateł. Poradziłem sobie, było to dość proste zadanie. Jedynym problemem było to, że nie miałem dobrej widoczności na scenę.
Do tej pory w Teatrze trochę Innym zawsze grałem w przygotowywanych przedstawieniach, więc cieszyło mnie to nowe działanie ze światłem."

Gabriel M.






"Było fajnie. Podobała mi się próba techniczna w Grotesce, a szczególnie ustawianie świateł, w którym brałem udział, chodząc po scenie i sprawdzając czy światło jest dobre. W pewnym momencie nawet siadłem na krześle, na którym później grał Irek. Mogłem się wszystkiemu przyglądać, widzieć na żywo, jak wygląda przygotowanie przedstawienia.
Podobało mi się także (już w czasie spektaklu), "siedzenie przy muzyce", w pomieszczeniu akustyka. Słuchałem po kolei wszystkich fragmentów muzycznych i czy są dobrze puszczane, w odpowiedniej kolejności. Widziałem cały spektakl przez szybę i najbardziej podobało mi się, jak Irek chciał usiąść na krześle i mu się nie udawało; to było śmieszne i śmiałem się.
Wcześniej, zanim przyszedłem do Teatru trochę Innego, grałem w różnych przedstawieniach, ale przy muzyce, w prawdziwym teatrze, byłem pierwszy raz. I Teatr trochę Inny też uważam za prawdziwy teatr. Chciałbym występować na scenie z innymi aktorami. Tak jak już mówiłem, wcześniej występowałem na scenie i pisałem także scenariusze do filmów.
Wcześniejsze próby do spektaklu też mi się podobały, najbardziej w tych momentach, jak mogłem coś zrobić z aktorami, np. być wybranym do prowadzenia Moniki, albo odcinać kajdanki (jako ktoś z "publiczności").

Przemek Moszczyński






"Dobrze mi się grało z Moniką, jestem zadowolony ze swojej gry. Pamiętałem o wszystkim i wykonałem wszystkie zadania. Czułem się dobrze, dałem sobie radę. Nie zauważyłem żadnych błędów z talerzami, o których mówił Tomasz. Pamiętałem, żeby jako sanitariusz przyklęknąć, choć jest to dla mnie trudne do wykonania.
Na spektakl przyszła ciocia Ania, wujek Andrzej i mama. Spektakl bardzo im się podobał."


Tomek Pachel








" W czasie grania spektaklu czułem się dobrze, uważam, że dobrze mi szło i stworzyliśmy z Moniką i Krzysztofem zgraną trójkę. Mojej mamie, mojemu bratu i wszystkim, których zaprosiłem, bardzo się podobał nasz występ. Powiedzieli, że dobrze zagrałem i bardzo mnie chwalili. Prosili, żebym powiedział, kiedy będziemy grać kolejny raz."



Marcin Staszczak





 

sobota, 21 listopada 2015

Prezentacja spektaklu pt. "Krótki traktat o wolności" - Teatr Groteska 17.11.2015, godz. 19.00

Za nami kolejne spotkanie z widzami. W Teatrze Groteska pokazaliśmy nasze najnowsze przedstawienie pt. "Krótki traktat o wolności". Przygotowania i próby do występu trwały już od września. Do zespołu dołączyło kilka nowych osób, które bardzo chciały sprawdzić się na scenie. Wspólnie podjęliśmy decyzję, aby znalazły się w obsadzie spektaklu. Dzięki temu uniknęliśmy rutyny i odtwarzania wcześniej przygotowanego materiału. Wszyscy musieli się na nowo odnaleźć w opowiadanej historii, nawiązać kontakt z partnerami. To bardzo poszerza perspektywę, otwiera pole do poszukiwań nowych interpretacji i wątków. Zyskuje na tym sam spektakl. Bohaterowie zmieniają się, można powiedzieć, że z pokazu na pokaz dojrzewają, stają się bardziej wiarygodni w swoich przeżyciach.
Zespół stanął na wysokości zadania. Aktorzy wykazali się profesjonalizmem, zaangażowaniem i odpowiedzialnością za podjęte zadania. Przedstawienie wywarło duże wrażenie na publiczności, która w skupieniu i ciszy śledziła to, co działo się na scenie. Szczególne poruszenie wywołały te momenty, w których do akcji scenicznej zostali włączeni widzowie. Granica pomiędzy fikcją a rzeczywistością, pomiędzy sceną a widownią, zatarła się. W efekcie wszyscy stali się niejako bohaterami tej opowieści.
Zespół został nagrodzony spontanicznymi, szczerymi oklaskami. Chcemy nadal pracować nad tym spektaklem i pokazywać go w przyszłym roku. Wysłaliśmy zgłoszenia do kilku festiwali teatralnych, może uda nam się też zorganizować kolejne pokazy w Krakowie. Będziemy informować o naszych planach na bieżąco.
Wkrótce swoimi wrażeniami z występu podzielą się aktorzy Teatru trochę Innego.



Jan Molicki



Poniżej kilka fotografii ze spektaklu, które przesłała Pani Iwona Boda z Tomaszkowic:






Krótki traktat o wolności - Teatr Groteska - 17.11.2015

Krótki traktat o wolności - Teatr Groteska - 17.11.2015


Krótki traktat o wolności - Teatr Groteska - 17.11.2015


Krótki traktat o wolności - Teatr Groteska - 17.11.2015


Krótki traktat o wolności - Teatr Groteska - 17.11.2015


Krótki traktat o wolności - Teatr Groteska - 17.11.2015





sobota, 7 listopada 2015

Spektakl pt. "Traktat o manekinach" - recenzje uczestników z Teatru trochę Innego

Tak jak już pisałem, "Traktat o manekinach" nie był łatwym w odbiorze spektaklem. Wzbudził wiele kontrowersji, pytań i wątpliwości. Ale nigdy nie unikamy trudnych wyzwań. Chcemy bywać tam, gdzie dzieje się coś ważnego i oryginalnego.
Każdy z uczestników, próbował na swój sposób opowiedzieć o emocjach wywołanych przedstawieniem i zapamiętanych obrazach. W rozmowach podkreślano, że nie był to czas stracony, choć nie wszystkie opinie były pozytywne. Teraz czas na refleksje aktorów z Teatru trochę Innego:




"Spektakl mi zapadł w pamięć bardzo. Bezpośrednio po spektaklu byłam wściekła. Z jednej strony złość budziła we mnie taka naciągana interpretacja tekstów Bruno Schulza, z drugiej była to wizja bardzo intrygująca. W spektaklu też starły się ze sobą dwie przeciwne strony manekinacji; pozytywna i negatywna.
Manekiny zostały obnażone; okazało się, że w środku mają trociny, tandetę i straszny syf. Ale jednocześnie okazało się, że można je ożywić, bo tak naprawdę są częścią materii. („Materia jest najbierniejszą i najbezbronniejszą istotą w kosmosie. Każdy może ją ugniatać, formować, każdemu jest posłuszna...."). Tak, nie trzeba być Bogiem, żeby ożywić materię, wydobyć z niej życie, zrobić z nią coś niesamowitego. W końcu, wszystko co nas otacza, zostało w jakiś sposób ożywione.
Niestety, czysty proces manekizacji się później wynaturza. Pojawia się magia, kabała, golemy..."

Asia




"Nie przypadła mi sztuka do gustu. Nic prawie z niej nie zrozumiałam. Nie wiem, co i jak. Najbardziej ze spektaklu zapamiętałam wiszące słuchawki telefoniczne. Myślałam, po co tak wiszą i to mi zostało w pamięci."

Monika Nowak




"Podobał mi się pomysł, żeby wyświetlać filmy na ścianach, suficie i na dekoracjach. Na jednym z filmów, dwie grupy ludzi szły na siebie, ale jakoś się mijały i ludzie unikali zderzenia. To było dziwne. Zapamiętałem też scenę z latarką, jak aktor oświetlał różne rzeczy na scenie."




Irek Buchich de Divan







"Utkwiły mi w pamięci wiszące słuchawki telefoniczne. Ojciec - główna postać sztuki, ciągle mówił o bałaganie i próbował wprowadzić porządek. Kazał wszystkim wstawać i zaścielić łóżka. W tle były wyświetlane różne filmy, np. Charliego Chaplina.
Po spektaklu, zdarzyła się zabawna sytuacja; aktor, który grał Adelę, rzucił kwiaty w kierunku widowni.
Ciekawe, czy człowiek też ma w środku zębatki - mechanizmy które dają życie?"
 
Tomasz Buczko





"Najbardziej zapamiętałem człowieka ubranego na czarno. To była mocna postać, która wywarła na mnie duże wrażenie. Poruszyła mnie scena, w której Ojciec próbuje się ukryć przed hitlerowcami, udając lampę. Wydał go napis na murze, że jest Żydem.
W końcowej scenie wszystko się rozwala; Ojciec pociągnął firankę, która się urywa, spada lampa, przewraca się stolik, na który próbuje wejść bohater. On chce to wszystko porządkować, ale jest nieporadny, opadają mu spodnie, więc trzyma je jedną ręką, potyka się ciągle i przewraca.
Jeśli chodzi o efekty teatralne, to oślepiał mnie często blask światła i przeszkadzało mi to oglądać przedstawienie.

Piotr Dylikowski






"Bardzo podobał mi się początek spektaklu. Aktor zerwał folię, która okrywała wszystko. Później zrobiło się ciemno i on chodził jak duch z latarką, i świecił w różne miejsca. Skojarzyło mi się to z, jakby, wielkim cmentarzyskiem, po którym chodził duch, świecący latarką i wydający różne dźwięki.
Można sobie zadać pytanie: czym jest życie?"

Krzysztof  Grabowski
  




"Zapamiętałem kilka spraw związanych z tym przedstawieniem:
1. Myślę, że spektakl pokazywał próbę zmieniania ludzi w manekiny.
2. Najbardziej utkwiła mi w pamięci scena, w której jeden z bohaterów, na drzwiach domostwa, wypisał kredą napis ŻYDZI. To spowodowało, że Niemcy chcieli wszystkich zabić z tego domu.
3. Bardzo ciekawy był efekt filmowy (filmy były wyświetlane na ścianach i dekoracjach), w którym było widać maszerujące tłumy. Masy ludzi szły na siebie, po ścianach i fragmentach dekoracji. Było to zaskakujące."

Krzysztof Hajdo
 





"Na spektakl przyszło mi się 30 minut przed czasem. Jeśli chodzi o samo przedstawienie, to podobało mi się wyświetlanie filmów w tle i na ścianach. Zauważyłem, że były tam, między innymi, fragmenty filmu Metropolis. To był pierwszy na świecie film science fiction.
Mocne były sceny, kiedy domostwo nachodzą Niemcy, a później Rosjanie. Chcieli wszystkich pozabijać.


 Paweł Kudasiewicz






"Cały spektakl bardzo mi się podobał. Kilka scen zapamiętałem najbardziej:
1. Scena w której Józek, syn głównego bohatera, porusza się na dziwacznym wózku, z jednej strony sceny na drugą. Jego powolne ruchy wymagały dużej sprawności i na pewno miał on wiele pracy i ćwiczeń na próbach. Do tego była dobrana ciekawa muzyka, a Ojciec Jakub śpiewał specjalną do tego pieśń. Wszystko wyglądało jak taniec.
2. Z tańcem kojarzyło mi się też przesuwanie maszyny do szycia.
3. Główny bohater - Ojciec Jakub wydawał różne metaliczne dźwięki. Wydawało mi się, że on tymi dźwiękami ożywiał i ustawiał swoje manekiny. One poruszały się w rytm wystukiwany przez Ojca.
4. Zabawny był efekt polegający na tym, że szwaczki szyły na maszynie materiał, który był bardzo długi, wił się wokół dekoracji i między aktorami. Nie można było go opanować.
5. Na scenie, z przodu, wisiały na sznurku stare słuchawki telefoniczne. Mi osobiście kojarzyły się z lecącymi ptakami, szczególnie kiedy były poruszane przez aktorów; takie czarne ptaki-słuchawki.

Był to trudny spektakl do oglądania, trudno się było połapać w całej akcji. 

Marcin Staszczak